#1406561 02.05.2013 11:35:16
Ministerstwo obrony odtajnia dokumenty na temat UFO (fot. creative commons/Adam Baker)
Były amerykański żołnierz, służący w latach 50-tych jako pilot w siłach powietrznych, ujawnił na łamach dziennika Daily Mail tajemnicę, którą skrywał przez wiele lat. W 1957 r. podczas wykonywania rutynowego lotu nad obszarem Wielkiej Brytanii, Milton Torres zauważył niezidentyfikowany obiekt przemieszczający się tuż obok pilotowanego przez niego samolotu.
Do pamiętnego zdarzenia doszło 20 maja 1957 r. W trakcie wykonywania nocnego lotu, Torres otrzymał komunikat radiowy od swojego dowództwa, w którym został poinformowany o niezidentyfikowanym obiekcie, znajdującym się nad wschodnim obszarem Anglii. Torres miał udać się w rzeczone miejsce i zrobić rozpoznanie.. Złe warunki atmosferyczne spowodowały, że pilot nie mógł ujrzeć obiektu w pełnej krasie. Na radarze znajdującym się na pokładzie samolotu zobaczył jednak rzecz niespotykaną. Potężny statek, który swoimi rozmiarami przypominał samolot bombowy typu B-52. Amerykański pilot otrzymał rozkaz by wystrzelić w jego kierunku serię kilkudziesięciu pocisków ostrzegawczych. Jednak zanim zaczął go wykonywać, nietypowy obiekt latający nagle zniknął.
Następnego dnia po zajściu, Milton Torres otrzymał od swoich przełożonych komendę, by pod żadnym pozorem nie mówić nikomu o swoich obserwacjach. Pilotowi zagrożono, że jeśli komukolwiek wyjawi tajemnicę, straci licencję pilota i zostanie wykluczony z sił powietrznych. Torres postanowił częściowo zastosować się do rozkazu. Jednak kilkadziesiąt lat po zdarzeniu, gdy teoretycznie nie grożą mu już żadne reperkusje, postanowił podzielić się sekretnymi informacjami z opinią publiczną.
Amerykański pilot jest niemal pewien, że miał do czynienia ze statkiem obcych. Znakomite wyposażenie UFO spowodowało, że pojazd był poza jakąkolwiek kontrolą wojska amerykańskiego.
Podobno przypadek Torresa nie jest odosobniony. Każdego roku piloci zgłaszają swoim przełożonym meldunki dotyczące incydentów z udziałem obiektów niewiadomego pochodzenia. Wg znawców tematu zeznania pilotów trafiają do akt wojskowych opatrzonych klauzulą "ściśle tajne". Powyższe dokumenty, zawierające relacje naocznych świadków były jednak skrupulatnie niszczone przez wojsko w latach 60-tych., co oznacza, że po incydencie z udziałem Torresa może już nie być śladu. Jednak władze zapowiadają systematyczne odtajnienie kolejnych dokumentów, sporządzonych w późniejszym okresie.
Świadectwo Torresa, dzięki brakowi śladów w aktach, bagatelizowane jest przez wojskowych oficjeli i naukowców współpracujących z armią. Uważają oni, że pilot był świadkiem testów nowego rodzaju broni albo sprzętu, o których nie informuje się zwykłych żołnierzy. Torres jest jednak pewien, że to "coś" nie mogło być zbudowane przez człowieka.
Dokumenty ostatnio ujawnione przez brytyjskie Ministerstwo Obrony zawierają jednak informacje, które zdają się potwierdzać, że spotkania z UFO są dla pilotów chlebem powszednim. Jeden z incydentów miał miejsce w 1991 r. na wysokości lotniska Heathrow w Londynie. Właśnie wtedy na wysokości 22 tysięcy stóp piloci zauważyli statek powietrzny, zbliżający się z dużą prędkością w ich kierunku. Jednak w ostatniej chwili, gdy wydawało się, że kolizja jest nieunikniona, obcy statek wzniósł się wysokość, która pozwoliła bezpiecznie wyminąć samolot pasażerski. Późniejsze śledztwo wykluczyło, by nieznanym obiektem był balon meteorologiczny bądź przelatujący w pobliżu samolot wojskowy. Z czym zatem mieliśmy do czynienia?
W odtajnionych ostatnio dokumentach opisano jeszcze wiele przypadków, które rzucają zupełnie nowe światło na sprawę UFO. 57 pasażerów samolotu włoskich linii było uczestnikami spotkania z nieznanym obiektem. Wszyscy zgodnie twierdzą, że przez 4 sekundy widzieli lecący tuż obok ich samolotu statek powietrzny. Miał on przypominać pocisk. Opis zatem idealnie się pokrywa z wcześniejszymi zeznaniami. Po przeprowadzonym śledztwie władze przyznały, że nie da się zidentyfikować czym był pojazd, który widziało jednocześnie kilkadziesiąt osób.
Podobne wypadki notuje się niemal każdego roku. Bardzo często zdarza się, że biorą w nich udział samoloty cywilne, których pasażerowie nie mają wątpliwości, że mieli do czynienia z czymś nie z tej ziemi. Osoby będące świadkami podniebnych cudów, często sceptycznie podchodzące do sprawy UFO, zaczynają na tą kwestię spoglądać inaczej.
Były amerykański żołnierz, służący w latach 50-tych jako pilot w siłach powietrznych, ujawnił na łamach dziennika Daily Mail tajemnicę, którą skrywał przez wiele lat. W 1957 r. podczas wykonywania rutynowego lotu nad obszarem Wielkiej Brytanii, Milton Torres zauważył niezidentyfikowany obiekt przemieszczający się tuż obok pilotowanego przez niego samolotu.
Do pamiętnego zdarzenia doszło 20 maja 1957 r. W trakcie wykonywania nocnego lotu, Torres otrzymał komunikat radiowy od swojego dowództwa, w którym został poinformowany o niezidentyfikowanym obiekcie, znajdującym się nad wschodnim obszarem Anglii. Torres miał udać się w rzeczone miejsce i zrobić rozpoznanie.. Złe warunki atmosferyczne spowodowały, że pilot nie mógł ujrzeć obiektu w pełnej krasie. Na radarze znajdującym się na pokładzie samolotu zobaczył jednak rzecz niespotykaną. Potężny statek, który swoimi rozmiarami przypominał samolot bombowy typu B-52. Amerykański pilot otrzymał rozkaz by wystrzelić w jego kierunku serię kilkudziesięciu pocisków ostrzegawczych. Jednak zanim zaczął go wykonywać, nietypowy obiekt latający nagle zniknął.
Następnego dnia po zajściu, Milton Torres otrzymał od swoich przełożonych komendę, by pod żadnym pozorem nie mówić nikomu o swoich obserwacjach. Pilotowi zagrożono, że jeśli komukolwiek wyjawi tajemnicę, straci licencję pilota i zostanie wykluczony z sił powietrznych. Torres postanowił częściowo zastosować się do rozkazu. Jednak kilkadziesiąt lat po zdarzeniu, gdy teoretycznie nie grożą mu już żadne reperkusje, postanowił podzielić się sekretnymi informacjami z opinią publiczną.
Amerykański pilot jest niemal pewien, że miał do czynienia ze statkiem obcych. Znakomite wyposażenie UFO spowodowało, że pojazd był poza jakąkolwiek kontrolą wojska amerykańskiego.
Podobno przypadek Torresa nie jest odosobniony. Każdego roku piloci zgłaszają swoim przełożonym meldunki dotyczące incydentów z udziałem obiektów niewiadomego pochodzenia. Wg znawców tematu zeznania pilotów trafiają do akt wojskowych opatrzonych klauzulą "ściśle tajne". Powyższe dokumenty, zawierające relacje naocznych świadków były jednak skrupulatnie niszczone przez wojsko w latach 60-tych., co oznacza, że po incydencie z udziałem Torresa może już nie być śladu. Jednak władze zapowiadają systematyczne odtajnienie kolejnych dokumentów, sporządzonych w późniejszym okresie.
Świadectwo Torresa, dzięki brakowi śladów w aktach, bagatelizowane jest przez wojskowych oficjeli i naukowców współpracujących z armią. Uważają oni, że pilot był świadkiem testów nowego rodzaju broni albo sprzętu, o których nie informuje się zwykłych żołnierzy. Torres jest jednak pewien, że to "coś" nie mogło być zbudowane przez człowieka.
Dokumenty ostatnio ujawnione przez brytyjskie Ministerstwo Obrony zawierają jednak informacje, które zdają się potwierdzać, że spotkania z UFO są dla pilotów chlebem powszednim. Jeden z incydentów miał miejsce w 1991 r. na wysokości lotniska Heathrow w Londynie. Właśnie wtedy na wysokości 22 tysięcy stóp piloci zauważyli statek powietrzny, zbliżający się z dużą prędkością w ich kierunku. Jednak w ostatniej chwili, gdy wydawało się, że kolizja jest nieunikniona, obcy statek wzniósł się wysokość, która pozwoliła bezpiecznie wyminąć samolot pasażerski. Późniejsze śledztwo wykluczyło, by nieznanym obiektem był balon meteorologiczny bądź przelatujący w pobliżu samolot wojskowy. Z czym zatem mieliśmy do czynienia?
W odtajnionych ostatnio dokumentach opisano jeszcze wiele przypadków, które rzucają zupełnie nowe światło na sprawę UFO. 57 pasażerów samolotu włoskich linii było uczestnikami spotkania z nieznanym obiektem. Wszyscy zgodnie twierdzą, że przez 4 sekundy widzieli lecący tuż obok ich samolotu statek powietrzny. Miał on przypominać pocisk. Opis zatem idealnie się pokrywa z wcześniejszymi zeznaniami. Po przeprowadzonym śledztwie władze przyznały, że nie da się zidentyfikować czym był pojazd, który widziało jednocześnie kilkadziesiąt osób.
Podobne wypadki notuje się niemal każdego roku. Bardzo często zdarza się, że biorą w nich udział samoloty cywilne, których pasażerowie nie mają wątpliwości, że mieli do czynienia z czymś nie z tej ziemi. Osoby będące świadkami podniebnych cudów, często sceptycznie podchodzące do sprawy UFO, zaczynają na tą kwestię spoglądać inaczej.